Przejdź do głównej treści »

Witaj, Drogi Gościu!

O nas

Konie są moją pasją, która trwa już 18 lat.

Kiedy miałam czternaście lat zaczęłam jeździć w jedynej stajni jaka była w moim rodzinnym mieście, a ponieważ nie miałam własnych pieniędzy, jeździłam w zamian za proste i lekkie prace przy koniach. Po kilku latach pracy z końmi zrobiłam kurs instruktorski i zaczęłam dawać lekcje i udzielać się w lekkim sporcie. Kilka lat po tym jak zaczęłam pracować, kupiłam swojego pierwszego konia – Szoguna – z czym też wiąże się ciekawa historia, którą  może kiedyś opiszę.

Niemniej odkąd Szogun zaczął chodzić pod siodłem moja garderoba jeździecka mocno się powiększyła – o ile wcześniej wystarczał mi jeden, dwa czapraki i jakaś przypadkowa derka o tyle teraz zaczęłam zwracać coraz większą uwagę na jakość, trwałość i estetykę sprzętu. W poszukiwaniu niedrogiego i ładnego sprzętu sama zaczęłam szyć derki , czapraki i ochraniacze neoprenowe.

Choć pierwszy mój czaprak uszyty był jeszcze w średniej szkole ze starego prześcieradła i pianki tapicerskiej, każde następne były ładniejsze i lepiej wykonane. Niektóre z nich cieszyły nie tylko mnie, ale także moich przyjaciół.  Życie tak się potoczyło, że pod moją stałą opiekę trafił jeszcze drugi koń – Satural.

Ponieważ był to folblut, w typie i budowie zupełnie inny od mojego Szoguna, musiałam i jego wyposażyć w odpowiedni sprzęt. Czapraki mogłam używać wymiennie, ale derki i transportery musiałam już dobrze dopasować. W dodatku zbliżał się sezon zimowy, a właścicielka stajni w której trzymamy konie dba o to, by nie było zbyt dużych różnic pomiędzy temperaturą na zewnątrz  i wewnątrz stajni (jeśli wiesz co mam na myśli).
Zadzwoniłam do Jarpolu, żeby zamówić dwie derki padokowe. Miałam transportery tej firmy i byłam z nich bardzo zadowolona, ale do derek tak naprawdę przekonała mnie dopiero właścicielka stajni, która już od kilku lat używała ich produktów. Cała stawka koni jest ubrana w derki Jarpolu szyte jeszcze przez poprzednich właścicieli.
Pani Ania (poprzednia właścicielka firmy) – jak sama podkreśliła – przyjęła moje zamówienie jako jedno z ostatnich, bo grudzień miał być jednym  z końcowych miesięcy działalności firmy.

Niezbyt długo się wahaliśmy. Uznaliśmy, że jeżeli warunki przejęcia będą rozsądne, zadbamy o to by historia Jarpolu tworzyła się nadal. Byliśmy oboje pewni, że połączenie pasji , wieloletniego doświadczenia w pracy z końmi oraz wykształcenia związanego z branżą krawiecką i możliwości finansowych da dobry efekt i pozwoli na przetrwanie marki i realizację naszych pomysłów. Państwo Jakubowicz przekazali nam jeszcze w grudniu wszystkie tajniki produkcji, do których dochodzili przez kilkanaście lat trwania firmy, spakowali co się dało i tak oto w mroźny styczniowy poranek załadowaliśmy ciężarówkę i przenieśliśmy firmę do Tczewa. Rok temu dołączył do nas Clever Boy, który również dumnie nosi produkty Jarpolu.

Jarpol Team